kłębek mnie


Leżę pod kołdrą zwinięta w kłębek, patrzę w ścianę, czekam na ugłaskanie, na rękę albo palec (żebym mogła wziąć rękę).

A ciebie nie ma i nie ma.

Tak namacalnie i dotkliwie.

Oglądam więc zdjęcia i robię sobie herbatę.

Raz twoje zdjęcia i malinowa herbata.

Wyostrzam błękit oczu, uśmiecham się do albumu, głaszczę niewidzialną skórę.

Zasypiam z własną ręką na brzuchu, bez tej ręki (jak bez ręki) nie ma snu.

Sen przeradza się w czekanie. Więc zwinięta w kłębek czekam, przesypiam dni, śpię rzeczywiście.

(bez kontaktu typu nos-nos względnie pupa-pupa śpi się niebiezpiecznie)

Oglądam więc zdjęcia i robię sobie herbatę.

Czarną, bez niczego. Trzymam ją w kubku aż do ostatniego łyka. Czuję ją na podniebieniu, na zębach, w przełyku.

Tak jak czuję jad, który mnie wypełnia.

Dwa oglądam jej zdjęcia.

Szukam niedoskonałości - nie znajduję.

Syczę przez zęby :

Zdychaj kurwo!

Jadem pluję sobie do herbaty.

Idę zrobić nową. Tym razem melissa, na uspokojenie.

Choć ta melissa taka do ciebie podobna kurwo. Taka delikatna, taka zwiewna, taka ciepła.

Zupełnie jak nie ja, zupełnie na odwrót, na opak wszystko, tak jak chciałeś.

Nawet nogi ma długie i skórę gładką. Nawet oczy nie takie, nie kotów kat, nic nie tak. Nic nie jest tak jak chciałam, jak chciałaś.

W głowie mam wasze dłonie, razem, nierozłączne, w głowie mam słońce z wami na pierwszym planie, w głowie mam zdjęcia a w buzi truciznę.

Jeśli się nią udławię - przepraszam.



pokornie-cie-kocham 2011-11-04 21:43:58
skomentuj (0)